Jutro mam jazdę! Cały tydzień w stadninie mnie nie było, a że urodził się źrebaczek jestem jeszcze bardziej niecierpliwa.
Dzisiaj jednak napiszę Wam trochę o moim sprzęcie do pielęgnacji koni.
Zacznę od tego, że mój zestaw nabyłam w Decathlonie, jednak nie ma go na stronie internetowej. W sklepie łatwo zauważyć, ponieważ gromadzi w sobie kolory: żółty, fioletowy, czarny, kremowy, jasnozielony i ciemnozielony.
♥♥♥
Wiem, nie umiem robić zdjęć, ale obiecuję, że się podszkolę.
♥♥♥
Na zdjęciu wyżej mój sprzęt jest w jakiejś skrzynce, najprawdopodobniej z Ikea, ale kupiłam go w takiej, ja bym to nazwała, większej saszetce.
Teraz przejdźmy do poszczególnych elementów.
Zgrzebło gumowe.
Zgrzebło ma kolor czerni i jest małe, przez co lubię je chyba najbardziej w całym zestawie.
Zaletą jest to, że zajmuje mniej miejsca, a według mnie wcale mniej nie czyści.
Zgrzebło igiełkowe (fińskie) lub po prostu iglak.
To zgrzebło mi się też podoba, bo jest koloru fioletowego, czyli takiego jakiego sobie wymarzyłam zestaw. Jestem z niego z całą pewnością zadowolona, tak jak z mojego czarnego ulubieńca - zgrzebła gumowego.
Miękka szczotka.
Moja miękka szczotka jest niestety połączeniem czerni, dwóch odcieni zieleni i fioletu, ale zdążyłam się przyzwyczaić. Ma regulowaną, materiałową rączkę (ja tak nazywam ten pasek, pod który wkłada się rękę) i jest zginalna. Pamiętam, że gdy zobaczyłam pierwszy raz taką szczotkę, którą można zginać, stwierdziłam, że bardzo mi się podoba i chciałabym taką mieć. No i masz koniaro (babo) szczotkę (placek). Ją też dość lubię.
"Banan".
Tak w sumie to ja i Wiki tak nazwałyśmy tą szczotkę, bo kształtem przypomina banana. Wiem, że służy do omiatania kurzu i pyłu. Stosowałam i uważam, że jest godny zakupu.
Szczotka do pyska (łba).
Według Decathlonu (sprawdzałam w innych zestawach) jest to szczotka do pyska (u nich łba), ale moja Pani Instruktorka powiedziała, że włosie jest za twarde, więc chyba będę jej używać jako szczotki do kopyt. Jest czarno-kremowa.
Kopystka.Powiem tak: nie testowałam. Zazwyczaj nie czyszczę kobyłce kopyt, a ostatnio to przechwyciłam ją ze szkółki. Rączka jest czarna, a pręt do czyszczenia metalowy. Nie ma szczotki przy sobie, dlatego chcę przerobić szczotkę do pyska na szczotkę do kopyt.
Grzebień.
Grzebienia też nie testowałam. Jest czarny i mały, więc zamówiłam szczotkę z York.
Gąbka.
Gąbeczki też nie testowałam. Jest żółta i, jak pewnie zgadujecie, miękka.
Pędzel do kopyt z nakrętką/zatyczką (kapturkiem).
Pędzla też jeszcze nie używałam, bo Carycy nie smaruję kopytek. Jest czarno-kremowy.
♥♥♥
To był zestaw decathlonowy, ale ja nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie dodała lub nie "poprawiła".
♥♥♥
Do mojego zestawu musiały dołączyć oczywiście inne szczotki. Te, które Wam zaraz pokarzę są firmy York, a nabyłam je na Allegro.
Magic Clean (iglak).
To różowy iglak, który kompletnie nie pasuje do mojego zestawu, ale i tak go lubię. Niestety nie testowałam.
Szczotka do grzywy i ogona.
Szczotka jest w dwóch odcieniach szarości i mi się podoba. Jej tez nie testowałam.
♥♥♥
Z góry przepraszam za te emotikonki, ale musiałam zakryć podpisy na szczotkach.
Może napiszę Wam kiedyś dokładniej, do czego używam jakiej szczotki.
♥♥♥
Dlaczego wybrałam takie kolory?
W planie miałam fioletowy zestaw z Decathlonu. Był on na przecenie, ale w sklepie chyba go wtedy jeszcze nie przecenili, bo osoby, które mi go wybierały wzięły ten. Teraz ten zieleń wydaje mi się nawet całkiem znośny.
Pozdrawiamy.
Jagoda i Caryca!














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz