Cześć!
Od razu dziękuję Wam za ponad pięćset wyświetleń!
Zacznijmy od źrebaczka.
Przypomina Vina, ale tylko jeżeli patrzymy na jego maść.
Charakter tego ogierka jest zaskakujący.
Vin był na początku słabym, dość spokojnym źrebakiem, dopiero po tygodniu wyszedł na pierwszy raz na dwór.
Natomiast ten mały już wychodzi ze stajni, a urodził się w niedzielę. Szkoda mi Wajimy, bo jej źrebak jest naprawdę żywy. Pomijam, że pan W (tak go nazywam) skacze na matkę, najprawdopodobniej po to, bo chce pić. To kilku dniowe maleństwo biega i wierzga w boksie!
Macie tu małe porównanie nowego konika z Vinem.
Wiem, że tego tak nie widać, ale gdy mały brykał, to starszy leżał. :)
Przejdźmy zatem do jazdy.
Carycę zabrałam prosto ze szkółki, więc była wyczyszczona i osiodłana.
Powiem Wam, że ja wcale nie byłam zadowolona z jazdy.
Upał dobijał nie tylko konia, mnie też.
Nie mogłam się napić, bo Carycka boi się butelek.
Przeszkoda była, ale marna, a do tego tunele z drągów.
Nie wiem, jak przeżyjemy lato.
Muchy, skwar...
Pozdrowionka!
Jagoda i Caryca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz