Cześć!
Tak przy okazji, to stwierdziłam, że będę w tytule pisać datę jazdy, bo przecież po roku byłoby około pięćdziesiąt dwóch "Piątkowych jazd" lub "Jazd w piątek".
Dzisiejszą jazdę miałam na późniejszą godzinę, więc mam czas ją opisać.
Jeździłam na Carycy, na placu.
Zabrałam ją prosto ze szkółki i siodło nie było już skokowe.
Z kobyłki jestem bardzo zadowolona, bo chodziła przepięknie. :)
Galopowała chętnie i szybko, tak samo jak skakała.
Zła noga w galopie była około dwa razy w jeździe, powiedziałabym tylko dwa razy. Zazwyczaj na pięciu się nie kończy.
Spłoszeń też było mało, a Carycka, przez swoje oczko z zaćmą, szybko się płoszy.
Jedno było z mojej winy, a było ich chyba trzy.
Pod koniec jazdy już sama rwała się do galopu.
Caryca ma od niedawne miejsce bez sierści na zadzie.
Zauważyłam to tydzień temu przy czyszczeniu, ale jakoś szczególnie nie zwróciłam na to uwagi.
Mam już pomysł na słodki kolaż koński, więc niedługo będzie kolejny koński projekt.
W zanadrzu mam jeszcze post o tym, w czym jeżdżę i jakich szczotek używam.
Już niedługo wakacje.
Na szczęście.
Pozdrowionka ode mnie i Carycy!
Prosto ze stajni.
Już w ramce, tylko na ścianie powiesić.:)
Jagoda

No to czekam na ten Hol! :D
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWiesz że chcę zrobić kilkadziesiąt zdięć rzeczy belli i też zrobić jej post o szczotkach :D
OdpowiedzUsuńAle to są moje rzeczy, a nie Carycy. Mam swoje prywatne. :)
Usuń